sobota, 16 marca 2013

Miałam wstawić 3 rozdział opowiadania, lecz trochę się opóźni, ponieważ prosiliście, aby był długi, więc spęnię waszą proźbę. Mam nadzieję, że wstawię go na początku przyszłęgo tygodnia :))

Głosujcie w nowej ankiecie :))
Papa ;*

środa, 13 marca 2013

Rozdział 2


22 marca
Wczorajszy dzień był męczący. Z Anne cały czas odpowiadałyśmy na pytania. Miałyśmy jedynie 5 minut przerwy. Ech, te liceum kiedyś mnie wymęczy, ale plusem tego było, że nie musiałyśmy iść na lekcje, jak reszta klasa.
Wczoraj również stała się niebywała rzecz, kiedy wróciłam do domu. Na gadu-gadu miałam powiadomienie od mojego kolegi, który był rok starszy. Chodzi do tej samej szkoły, ale wracając do wiadomości od niego. Zapytał się mnie czy nie poszłabym z nim na miasto po szkole. Oczywiście, że się zgodziłam. Nie miałam żadnych sprzeciwów. W końcu to miało być zwykłe spotkanie. Nie jakaś randka. Na pewno nie. Ja i randka? Pff.. to przeciwieństwo, jak... woda i ogień. Ech… mam nadzieję tylko, że Leon (tak się nazywa) nie weźmie to za „niezwykłe spotkanie”.
Idę się szykować. Błagam Pamiętniku trzymaj kciuki za mnie!

Siedziałam na murku przy fontannie na mieście. W tym miejscu umówiłam się z Leonem. Spojrzałam kolejny raz na zegar, była punkt siedemnasta, a jego nadal nie było. Przygładziłam moją falowaną spódniczkę sięgającą prawie do kolan. Musiał zmienić plany!, pomyślałam. Mieliśmy iść po szkole, ale zapomniał, że ma trening. Och, no trudno.
Zjawił się po pięciu minutach. Usiadł koło mnie i przepraszał za spóźnienie.
-Nic się nie stało.- powiedziałam poczym się uśmiechnęłam. Jego błękitne oczy działały na mnie hipnotyzująco. Każda dziewczyna w szkole się w nim kochała, ale się nie dziwiłam. Był dobrze zbudowany, wysoki, oczy nieziemskie i a włosy ciemne. Na dodatek były roztrzepane. Jego urok mnie nie pociągał, ale cóż nie byłam tak jak inne. One latały za każdym dobrze zbudowanym chłopakiem, a ja za każdym razem musiałam wysłuchiwać Anne, która należała do tej grupki.
-Może wejdziemy do kawiarni, tu naprzeciwko? Słyszałem, że mają dobrą kawę- zaproponował chłopak.
-Czemu nie?- posłałam mu uśmiech. Chłopak odwzajemnił gest, wziął mnie za rękę, co bardzo miło mnie zaskoczyło, i pociągnął mnie w stronę małej kawiarenki.
Weszliśmy do środka. W wewnątrz wyglądała pięknie. Ciemne meble, jasne ściany. Było dużo zajętych stolików, ale udało nam się jeden upatrzyć. Usiedliśmy przy oknie. Moim zdaniem był to najpiękniejszy kącik w tym budynku.
-Dzień Dobry państwu. Zdecydowali się państwo na zamówienie?- zapytała młoda kelnerka, która była ubrana w jasną sukienkę, a pasie miała przywiązany fartuch. Czarne włosy wspięła w wysokiego koka. Nawet nie zauważyłam, kiedy podeszła do nas.
-Dwie kawy poprosimy- zamówił Leon. Dziewczyn zapisała zamówienie w małym notesiku i odeszła.
-Muszę na chwilę do toalety- oznajmiłam po chwili. Chłopak kiwnął głową. Wstałam i skierowałam się w stronę barku. Przy nim stała ta sama kelnerka, co nas obsługiwała.
-Przepraszam, gdzie jest tutaj toaleta?- zapytałam.
-Po lewej stronie- odparła i wskazała mi dłonią duże, drewniane drzwi z rysunkiem patyczaka w sukience.
-Dziękuje.
Skierowałam się w stronę łazienki. Niespodziewanie poczułam lekkie uderzenie w głowę, a następnie się przewróciłam. Byłam zdezorientowana.
-Bardzo przepraszam. Nie chciałem- usłyszałam męski głos. Spojrzałam na osobę, która mówiła do mnie. Chłopak był wysoki, miał ciemne włosy, a oczy zielone, jak liście. Nie wiedziałam, co powiedzieć. Zamurowało mnie.- Pomogę ci wstać.
Wyciągnął dłoń. Podałam mu rękę i z jego pomocą wstałam. Uśmiechnął się, a następnie poszedł w stronę drzwi wyjściowych.
-Nic ci się nie stało, Nicol?- zapytał Leon, który znalazł się szybko przy mnie. Nie odpowiedziałam mu. Tylko patrzyłam za śladem, którym wyszedł tajemniczy chłopak. 

----------------------

Siema ;*. Jak widzicie to drugi rozdział. Dwa rozdziały w jeden dzień :D. Mam nadzieję, że nie znudziliście czytając to i długość odpowiada :). Komentujcie i odpowiadajcie na pytanie w ankiecie po prawej stronie :))

Rozdział 1


21 Marca
Wiele wydarzyło się przez te dwa miesiące. W ferie zmarł mój tata, to był wielki ból, który nadal odczuwam. Po tym fakcie postanowiłam założyć ten pamiętnik, aby zapisywać w nim wszystko i za kilka lat wspomnieć te wszystkie wydarzenia.
Może kiedyś przestanę płakać. Może, co jakiś czas będę Tatę wspominała dobrze, bez jakichkolwiek łez.
Odsuwam smutki na bok. Dzisiaj dzień otwarty. W następnym roku otwierają nową klasę w naszym liceum. Miał być to profil z językiem Hiszpańskim. Uczniowie mieli mieć 6 godzin lekcyjnych w tygodniu. Już zaczynam zazdrościć tym, którzy przyjdą do tej klasy. Uwielbiam język Hiszpański, bardzo łatwo mi się uczy tego przedmiotu, ale czasu nie cofnę. Jestem w klasie lingwistycznej i mam tylko dwie godziny tego wspaniałego języka, natomiast Angielski mam z najgorszą, wredną nauczycielką świata. Opowiem kiedyś indziej o niej, a teraz lecę do szkoły, bo moja przyjaciółka, Anne, mnie zabije, jak się spóźnię.

Zamknęłam zeszyt oprawiony w czarną okładkę z naklejką w kształcie czerwonej, elektrycznej gitary i schowałam przedmiot w szafce nocnej, która stała obok mego łóżka. Przekręciłam w szufladzie kluczyk i ukryłam go w szkatułce.
Chwyciłam plecak i zeszłam na dół do kuchni. Oczywiście mojej mamy już nie było. Zostawiła tylko kartkę, że wróci później. Nalałam sobie sok, szybko wypiłam napój, a potem założyłam turkusowe trampki i wyszłam z domu.
                                                         
-Spóźniałaś się, Nicol!- oburzyła się Anne, kiedy weszłam do sali.
-Przepraszam, kochana, ale autobus mi uciekł. W końcu pięć minut się spóźniłam.
-Dobrze, odpuszczam ci, ale teraz chodź mi tu pomóż rozstawiać i powiesić dekoracje.
Kiwnęłam głową. Przyjaciółka podała pudełko z pinezkami i podeszła do tablicy z wielkim rysunkiem czarnego byka. Stanęłam obok niej i podawałam szpilki, a drugą ręką przytrzymywałam obraz, aby się nie spadł, póki nie zostanie przypięty.
Po przyczepieniu zwierzęcia oraz kilku flag i wstążek rozstawiłyśmy nachosy z sosami.
Do sali weszła nasza wychowawczyni. Przechadzała się po klasie, aby zobaczyć czy wszystko jest w idealnym stanie. Z Anne stałyśmy jak wryte.
-Bardzo pięknie to urządziłyście.- oznajmiła po długiej chwili. Odetchnęłam z ulgą. Nauczycielka wyszła, a po chwili wróciła z gimnazjalistami, którzy chcieli po wakacjach chodzić do tej szkoły. Miałyśmy wtedy opowiadać im jak to jest w naszym liceum. Moim zdaniem to było najgorsza część tego spotkania…
 ---------------------------------
Heej. Nowy blog oraz pierwszy rozdział przeżyć Nicol. Byłam przeciwna zakładać bloga z opowiadaniem, ale raz się żyję, więc ryzykuje. Po prawej stronie macie polecane przeze mnie blogi. Mam nadzieję, że również i tam zajrzycie. Mile widziane komentarze :)